Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jekyll i Hyde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jekyll i Hyde. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 października 2018

Od Jekyll i Hyde - Niechcący!

        Niebieskowłosa Lafresque nie miała w trakcie przerwy wiele do roboty. Viola pewnie jeszcze umiałaby się czymś zająć, a w każdym razie czymś sensownym i normalnym dla dwudziestoparolatki. Może za namową Hyde przełamałaby się i zaczęła z kimś rozmowę na tematy luźniejsze od wojskowości lub terroryzmu, albo pobawiła z Cup, ewentualnie zaszyłaby się w przysłowiowym kącie (dosłowny zajął RatFace), by poczytać coś na internecie. Ale ponieważ przyszła kolej Jacqui na ,,odrobinę rozrywki", Jekyll uczciwie ustąpiła siostrze miejsca i zaszyła się w jej podświadomości, skąd nie miała zbyt wielkiego wpływu na dalszy rozwój wydarzeń...
    Chociaż, mimo wszystko, usilnie starała się odbić na niej swoje zażenowanie, gdy dziewczyna już kolejną minutę wpatrywała się w Matthiasa jak w obrazek.
    Jacqui, wiesz, że widzę każdą twoją myśl?, odezwała się w końcu głośniej, licząc, że jak raz Hyde jej posłucha i nie zacznie kolejnej znajomości w tak upokarzający sposób. Dziewczyna oczywiście ją zignorowała, zastanawiając się głównie nad tym, jakie są szanse, że facet pokroju Mattiego nadal jest singlem. Violet wydałaby się nieartykułowany pomruk frustracji, gdyby tylko miała kontrolę nad swoim ciałem.
    Całe szczęście Niemiec skupiony był głównie na zdjęciach rozłożonych na stole. Lafresque udało się znaleźć chociaż te strzępy informacji. Wszystkie wyglądały na robione z ukrycia, co jasno świadczyło jak bardzo Orochi dbał o swoją prywatność. Jego dom nie był wymieniony jako żadna z atrakcji Shangri-La, chociaż stanowił idealny przykład tradycyjnej japońskiej architektury, która w futurystycznym mieście nie była często spotykana. Viola miała szczerą nadzieję, że człowiek, który zrobił te zdjęcia i udostępnił je w sieci nadal żyje i ma się dobrze - to oznaczało, że gdzieś tam Szczury wciąż mają nieumyślnych wspólników tuż pod nosem yakuzy.
    Nie były to dokładne plany, ale Jäger nie zamierzał marudzić. Uznał, że lepsze to niż powrót do domu bez żadnych perspektyw na realizację planu Fery. Najwyraźniej nie przeszkadzało mu także zostanie w bazie trochę dłużej. Hyde także to wcale nie przeszkadzało, czego skrępowana Jekyll była boleśnie świadoma.
    To nie jest normalne, zdajesz sobie z tego sprawę?, spróbowała po raz kolejny. W taki sposób tylko go wystraszysz. Jacqui stłumiła parsknięcie śmiechem. W końcu była przecież naprawdę przerażająca ze swoją drobną posturą i bijącym w oczy kolorem włosów. Czy ty naprawdę chcesz sprawić, bym znowu czuła się niewygodnie w cudzym towarzystwie przez najbliższe kilka lat?! Może. A może po prostu faktycznie polubiła Matthiasa. Był zabawny, inteligentny... no i przystojny. ON MA TRZYDZIEŚCI LAT!
    - Sylve i Kas też - odpowiedziała dwuznacznie na głos. Violet miała ochotę skulić się w kącie i zakryć rękoma. Nie tylko dlatego, że doskonale wiedziała, co Hyde miała na myśli (przez nią i jej komentarz na żywo wkrótce obecność każdej atrakcyjnej osoby stanie się niewygodna), ale i przez sam fakt, że odezwała się bez żadnego kontekstu, w końcu zwracając na siebie uwagę Wölfa. Co wcale jej nie przeszkadzało, oczywiście.
    Brunet uniósł jedną brew.
    - Myślę na głos - powiedziała szybko Hyde uśmiechając się szeroko. - Zdarza się, jeśli w głowie siedzi ci inna osoba - wzruszyła ramionami.
    - Nie będę wnikał - stwierdził pojednawczo Niemiec.
    Dzięki Bogu, pomyślała Violet.
    - Violi też to pasuje - Jacqui zachichotała.
    O nie...
    Tym oto sposobem Lafresque już na stałe przykuła uwagę Jägera do swojej osoby. Nie było to niczym dziwnym, w końcu właściwie każdy człowiek byłby zafascynowany jak właściwie dziewczyny ,,funkcjonowały", tylko nie wszyscy uznawali zaczynanie tego tematu za właściwe.
    - Dalej wszystko słyszy? - zaciekawił się Matthias. I, tak samo jak każdy inny, nie zadał tego pytania zbyt pewnie, jakby miało którąś z sióstr obrazić.
    - Oczywiście - Jacqui oparła się wygodnie na kanapie i uśmiechnęła diabolicznie. - W innym wypadku życie z nią nie byłaby takie zabawne.
    - Zabawne?
    Dlaczego ty mi to robisz?
    - Powiedzmy, że ma... inne poglądy w niektórych sprawach - wyjaśniła dziewczyna. - Na przykład nie lubi przytulać się do maskotek na meczach.
    Wölf parsknął śmiechem.
     - Chyba łapię o co chodzi.
    - To dobrze, bo jeśli zacznę wchodzić w szczegóły, to będę już po prostu wredna.
    Brunet znowu się zaśmiał. Hyde natomiast była niezwykle dumna z faktu, że zrobiła na nim równie dobre wrażenie co Jekyll przed nią. Ostatnie czego teraz potrzebowała, to bycie zazdrosną o faceta.
    Wtedy kątem oka dziewczyna zauważyła jakieś zamieszanie przy biurku Feliksa. Cup trzymała w łapkach komórkę (łatwo było się domyślić czyją) i tłumaczyła się, że tylko odebrała, bo ktoś dzwonił. Ćwiek spokojnie poprosił ją o oddanie telefonu i sam kontynuował rozmowę. Robot jednak pociągnął go za rękaw, na co chłopak wyjaśnił, iż wcale nie jest na nią zły. Potem Czkawka obejrzała się do tyłu w stronę Hyde i podjechała do niej.
    - Felix powiedział, że potrzebujesz mojej pomocy - powiedziała, bardziej prosząco niż stwierdzając fakt.
    Jacqui westchnęła. Fel za pośrednictwem Cup dał jej wyraźny sygnał ,,Proszę, zajmij się nią przez jakiś czas". Nie miała serca jej przeganiać, chociaż zdecydowanie chętniej posiedziałaby jeszcze z Matthiasem. Mówi się trudno, dopowiedziała Viola, częściowo wdzięczna Hiccup za interwencję.
    - Wybacz, że zostawiam cię na pastwę losu - powiedziała Lafresque do Niemca - ale muszę się zająć dzieckiem.
    - Macierzyństwo w środku studiów? Ciężka sprawa - skomentował.
    - Takie jest życie - niebieskowłosa westchnęła teatralnie.
    - No nic. I tak miałem się zbierać do siebie - stwierdził brunet zbierając zdjęcia do kupy. - Miłej zabawy.
    - Dzięki! Do jutra! - rzuciła wesoło Hyde i wzięła robota za rączkę. - Chodź, znajdziemy coś fajnego.
    - Fajnego? - Cup brzmiała na zaintrygowaną.
    Lafresque mieszkały tu od zaledwie kilku godzin, ale w bazie nie było wiele do zwiedzania. Zdążyły już wrzucić swoje rzeczy do wolnego pokoju (później się wszystko rozpakuje), a przez resztę czasu siedziały w głównym pokoju, nie będącego jakoś specjalnie skomplikowanym miejscem. Połowa była najzwyklejszym salonem, umeblowanym w niedopasowane do niczego kanapy i stół i udekorowanym rozmaitymi zdjęciami, a pozostałą część stanowiły komputery, monitory i warsztat. W chwili obecnej ten trzeci wydał się Hyde szczególnie obiecującym rozwiązaniem problemu. Viola niezbyt podzielała jej zdanie, ale nie mogła nic poradzić. Jacqui nie miała zielonego pojęcia ile rzeczy miał tam Ćwiek. Na pewno parę z nich było na tyle zajmujących, by Cup się nie nudziła, aż ktoś jej będzie potrzebował. Dziewczyny przeszły więc niezauważone obok Ćwieka i RatFace'a i zniknęły za ścianą monitorów. Fel oczywiście od razu je zauważył przez szparę między ekranami.
    - Hyde? - zaczął.
    - Tak? - odpowiedziała, rozglądając się po blacie.
    - Co wy tam robicie? - do hakera dotarł niepokojący dźwięk wysuwanej szuflady.
    - Na pewno nie bombę - Hyde zamknęła szafkę i uklękła na podłodze, by przyjrzeć się znaleziskom Hiccup z najniższej szuflady.
    - Przez twój akcent mam jakieś dziwne wrażenie... - Australijczyk zastanowił się chwilę. - Coś jak deja vue, ale niekoniecznie... bardziej jakbym MÓGŁ usłyszeć coś podobnego, ale w innych okolicznościach... jak to się nazywa? - spojrzał na RatFace'a. Ten tylko pokręcił szybko głową.
    - Nie mam zielonego pojęcia - odparła Hyde, pilnując poczynań kulistego robota.
    Pomimo nadzoru okazało się, że Cup już znalazła sobie jakąś zabawkę, przy której zaczęła grzebać zanim jej opiekunka zorientowała się co robi. Robocik mocując się z otwarciem obudowy małego ustrojstwa kliknął parę przycisków. Równocześnie gdy udało jej się w końcu otworzyć obudowę, na zewnątrz zaświeciła dioda. Czkawka zdążyła jeszcze pogrzebać między kabelkami i układami scalonymi zanim zorientowała się, że coś włączyła.
    - O, świeci! - pochwaliła się.
    Ćwiek to usłyszał i chyba się zaniepokoił:
    - Co świeci?!
    Nagle urządzenie piknęło i chłopak zaklął. Coś spadło na blat, a potem na podłogę. Jacqui obiegła monitory wokół, by zobaczyć, co się stało. Okazało się, że ,,zabawka" Hiccup z jakiegoś powodu zmusiła Fela do zrzucenia maski. Australijczyk został w samym kapturze, przecierając oczy.
    - Cholera jasna... - mruknął. Bez nałożonego na głos filtra brzmiał niemal obco. - Ale mi błysnęło po oczach... co wyście zrobiły?!
    - Sama chciałabym wiedzieć - Hyde spojrzała na Cup, która wyglądała niepewnie zza rogu. - Cokolwiek to było, to było niechcący! - dodała szybko.
    Chłopak w końcu odsunął ręce od twarzy, mrugając szybko. Czkawka spojrzała na klnącego Fela i nagle się ożywiła. W jednej sekundzie podjechała do fotela, ignorując ilość kabli po drodze.
    - TY MASZ TWARZ! - ucieszyła się, patrząc na Feliksa z zafascynowaniem. Haker spojrzał na nią. Z jakiegoś powodu skrzywił się słysząc jej słowa.
    Hyde zmarszczyła brwi skonfundowana.
    - Co w tym takiego niezwykłego? - zapytała.
    Ćwiek podniósł błękitne oczy do góry. Jego zachowanie momentalnie się zmieniło, jakby właśnie wyszedł na jaw jakiś jego wstydliwy sekret. Violet zrozumiała to szybciej. Maska, powiedziała w głowie Hyde. Przecież my nigdy nie widziałyśmy Fela bez maski. Najwyraźniej cała reszta również...

Feeeeelix? Oto i okazja do reworku.

czwartek, 31 sierpnia 2017

W rodzinie czy ekipie nie ma zbędnych członków. Możesz bardziej lubić swoją prawą nogę, ale bez lewej daleko nie zajdziesz.

RossDraws
RossDraws
Imię: Violet i Jacquinne. Tak, wiem, to może być zagmatwane, ale jak tylko nauczysz się odróżniać jedną od drugiej to szybko przywykniesz. Po prostu pamiętaj, że Violi nie przeszkadza właściwie żadne przezwisko, dopóki nie jest stricte obraźliwe, a za to Jacqui w kwestii imienia toleruje tylko skróconą wersję. Swoją drogą, fascynujące - wymysły chorej psychiki mające obiekcje do swoich imion- Czekaj-zawróć-stop! Rozpisujemy się niżej, pamiętasz?
Nazwisko: Lafresque. Jak dobrze, że przynajmniej tu żadna nie chciała zmian. Bo i po co? Już i tak imię mam do dupy - Język, Jacqui - nazwisko wielkiej różnicy nie zrobi.
Pseudonim: Poza prostym ,,siostry Lafresque" jakichś szczególnych nie pamiętam... A co ze słynnym ,,Jekyll i Hyde Lafresque"? No tak, ciężko zapomnieć, jeśli słyszało się to od każdego dręczącego cię dziennikarza. Całe trzy lata. Nie mają co robić z życiem, biedaki. W każdym razie, przez pewne podobieństwo między niejaką Veronique Lafresque, a dosyć popularną postacią literacką, do mnie przylgnęło przezwisko Jekyll, natomiast do bardziej żywiołowego alter ego - Hyde. Nie nazywaj mnie więcej swoim alter ego, bo znowu się obrażę.
Płeć: Kobiety. W liczbie mnogiej, inaczej Jaqui szlag trafi.
Wiek: Dzieląc jedno ciało, obie starzejemy się w tym samym tempie. Razem skończyłyśmy więc na początku roku 23 lata, chociaż Violet brzmi zdecydowanie starzej. Mówi się ,,dojrzalej". A co? SZLAG CIĘ TRAFIA?
Rasa: Człowiek, co do tego nie ma wątpliwości. Wiele prac naukowych ludzi zainteresowanych ,,Przypadkiem sióstr Lafresque" - Patrz, przynajmniej coś po nas nazwali! - próbowało rozwikłać tajemnicę przemian fizycznych zachodzących przy zmianie obecnej ,,sterującej" wspólnym ciałem. Sprowadzali to pod mutację, będącą najpewniej skutkiem ubocznym ryzykownej terapii mającej w oryginale... wyleczyć schizofrenię. Oj, Viola, wiele cudownych rzeczy powstało przypadkiem, co nie? Patrząc na naszą sytuację od tej strony, VERONIQUE Lafresque była zwykłą dziewczyną ze zwykłym zaburzeniem psychicznym, natomiast Violet i Jacquinne to mutantki. A może raczej ,,mutantka". Koniec bajki.
Narodowość: Urodziły... Ekhem, Veronique URODZIŁA się na terenie Belgii, jednak niedługo potem cała rodzina przeprowadziła się do Szwajcarii i została tam na stałe. Mieszkali blisko Alp, więc sąsiedztwo nadal mówiło po francusku, jednak Violet i Jacqui miały zacięcie do języków - jeżdżąc po kraju najczęściej mówiły po niemiecku, nauczyły się także włoskiego. To by wyjaśniało ten dziwny akcent. Faktycznie, specyficzny jest. Ale to podobno dodaje uroku.
Obywatelstwo: Na stałe siedzimy w kryjówce Szczurów, bo szukanie mieszkania w tym mieście to mordęga, ale w papierach postawiono Eden przez europejskie pochodzenie. Zrozumiałe posunięcie.
Rodzina: Może to zabrzmieć okrutne, ale nie odczuwamy choćby cienia przywiązania do państwa Lafresque. Byli rodzicami Veronique, nie naszymi. Przynajmniej mamy siebie, Viola. Wyimaginowane czy nie, jesteśmy siostrami - prawdopodobnie bliższymi sobie niż jakiekolwiek istniejące na tym świecie rodzeństwo. To fakt. Niezaprzeczalny fakt.
Miłość: Tu się robi ciekawie! Jak dla kogo... Violet uważa, że jest aseksualna, ale peszy się, gdy ktoś traktuje ją jak na damę przystało. CICHO! ,,Winny się tłumaczy, Jacqui"! Ech... jakby dla kontrastu, Hyde jest zdecydowanie biseksualna i nie wstydzi się niczego ani nikogo. Hah, żebyście słyszeli co jej po głowie chodzi, gdy próbuję do kogoś zagadać...
Aparycja: Ciężko powiedzieć od kogo by tu zacząć... Zaczynajmy od ogółu! Skoro nas mylą, to pewnie mamy sporo cech wspólnych. Racja. To może... wzrost? Średni. Zdecydowanie. Do niskich nie należymy, ale sporo osób może popatrzeć na nas z góry. Oczywiście tylko dosłownie. W sensie metaforycznym nie sięgają Jekyll do pięt. To miłe - I prawdziwe - ale wróćmy do tematu. Chyba jakoś specjalnie nie wyróżniamy się w tłumie. W końcu patrząc na pozostałą załogę Szczurów, jedna szczupła, raczej przeciętnie zbudowana dziewczyna daje dosyć nijakie wrażenie. A przynajmniej komuś, kto nic o nas nie słyszał. Ba, nawet ci, którzy już co nieco usłyszeli o siostrach Lafresque, wydają się raczej zawiedzeni na widok normalnej laski. ,,Laski", dobre słowo. Nie schlebiaj sob... nam. Nie znasz się, to nie oceniaj. Nie oceniam! Opisuję! Pardon, już się nie wtrącam. Ponownie wracając, nie ma w nas wiele niezwykłego w samym wyglądzie. No może poza oczami. Jak to często w przypadku mutantów bywa, przekształcone geny zostawiają defekt w barwie tęczówek. Tym sposobem Jekyll zyskała sobie swoje charakterystyczne ,,bursztynowe" oczy, a Hyde w odcieniu aż nienaturalnie bladego błękitu. To pierwsza cecha wyglądu pomagająca odgadnąć z kim masz do czynienia. Drugą są włosy - zmieniają się równocześnie z kolorem oczu. U obu są tej samej długości i układają się w ten sam sposób. I obie najwyraźniej nie lubimy naturalnych barw. Turkusowe kłaki są świetne. Twoje niebieskie również. A czy ja coś mówię? Ciekawe, że nie potrzeba było ich farbować więcej niż jeden raz. W życiu nie miałam odrostów. Zawsze mnie to zastanawiało, ale chyba nie mamy na co narzekać. Na pewno nie na zaoszczędzoną kasę. Dokładnie. Co ciekawe, niezależnie od tego, która z nas obecnie ,,steruje ciałem", głos pozostaje ten sam. Rozmawiając więc z którąkolwiek przez telefon trzeba kierować się samym tonem... i czasem słownictwem. Twarz o pozbawionej bardziej widocznych skaz cerze i łagodnych rysach, również nie zmienia się w żaden sposób. To raczej wszystkie charakterystyczne cechy. Nasza garderoba do szczególnych nie należy. Trampki, jeansy, podkoszulki... Nie byle ,,podkoszulki", Violet! Sporo z nich to limitowane edycje. Choćby ta z herbem Targaryenów albo TIE Fighterami. Czyli jednak coś jeszcze znalazłyśmy. Nerdowskie koszulki? Chyba możemy to zaliczyć do cech szczególnych, skoro w nic innego nie godzisz się ubierać. Ej, nie mam awersji do eleganckiego wyglądu, okay? Ale do tego potrzeba dobrej okazji. Ludzie nie mają prawa oglądać mnie w sukience z byle powodu. Nie zasłużyli. Ale koszula w kratę może być? Na apel szkolny nie pozwalali w nich chodzić, więc tak - może być.
Charakter: Tutaj już można wskazać więcej różnic. Upodobania możemy mieć takie same - ubiór, smaki, kolory, książki, seriale - ale zachowanie zdecydowanie nie. Zacznijmy od Violet. Niby dlaczego? Bo wszyscy zawsze porównują mnie do ciebie, nie na odwrót. Też tak zróbmy - opowiem coś o tobie, a tobie potem będzie łatwiej opisać mnie, bo będziesz miała porównanie. No dobrze... Niniejszym oddaję głos Jacquinne Lafresque. Dziękuję, panno Violet. A więc, podchodząc do sprawy tak obiektywnie jak tylko się da, Jekyll jest normalna. No wielkie dzięki. Czekaj! To dopiero początek. Poznając Violę najpewniej uznasz ją za spokojną, pozytywną i uprzejmą dziewczynę. I nie będzie w tym ani grama kłamstwa - Jekyll może i nie tryska non stop wesołością, ale na pewno ciężko trafić na nią w złym humorze. Potrafi uśmiechnąć się do każdego, szybko zapominając jakiekolwiek urazy. Trudno naprawdę wyprowadzić ją z równowagi. TY to potrafisz. Ale ja jestem chwalebnym wyjątkiem. Z ,,chwalebnym" bym się kłóciła. Też cię kocham. W każdym razie, dziewczyna nie wydaje się być zdolna do szczerej, długotrwałej nienawiści. Jest raczej nieśmiała, nie lubi odzywać się zbyt głośno. Nie szuka też poklasku ani nie lubi się chwalić (chociaż ma czym). Violet ogółem jest po prostu miłą i pomocną dziewczyną... w której głowie dzieje się naprawdę sporo rzeczy, i nie mam tu na myśli moich komentarzy. Mózg Jekyll cały czas pracuje na pełnych obrotach, bez przerwy zastanawiając się nad kolejnymi problemami wymagającymi rozwiązania. Może nie wygląda, ale dziewczyna opanowała do perfekcji ukrywanie emocji pod doskonale dopracowanym uśmiechem. Bez wysiłku daje wrażenie naiwnej i bezbronnej, kulącej uszy zamiast się odgryzać. Oczywiście to wcale nie oznacza, że nie posiada żadnych zębów. Lepiej: ,,ugryzienie" Violi może naprawdę zaboleć. Lafresque nie udaje swojego charakteru i faktycznie nie należy do osób mściwych czy złośliwych, ale gdy ostatecznie straci nerwy, po prostu zrówna z ziemią wszystko, co odważyło się ją zirytować. Dziewczyna w życiu nie zniżyłaby się do poziomu parkietu poprzez prowadzenie jakiejkolwiek kłótni - takowe dyskusje kończy jednym, skutecznym wywodem, jasno dając do zrozumienia, że rozpoczynanie z nią potyczki na słowa to nie najlepszy pomysł. Umie szybko poznać się na ludziach oraz rozeznać, których tematów nie lubią poruszać, czego się w sobie wstydzą, co może im zaszkodzić... i nie obawia się tego wyciągnąć na wierzch. Informacja to potężna broń, a wykorzystana inteligentnie przynosi sporo korzyści. Podsumowując, Violet jest jak róża: ładna, niewinna i bezbronna, ale naciśnięcie jej w złym miejscu grozi ukłuciem.
I jak? Niczego nie pominęłam? Skądże... wszystko na miejscu. To dawaj, twoja kolej. No dobra - Jacquinne. Mówiąc w wielkim skrócie, Hyde jest zdolna do wszystkiego, czego ja się boję: zaczepia nawet obcych ludzi, otwarcie mówi co ma na myśli, staje w cudzej obronie. Nie ukrywam - zazdroszczę jej śmiałości, ale z drugiej strony czasem wolałabym, by trzymała język za zębami. Jacqui nie jest głupia (w końcu dzieląc jeden umysł dzielimy wszystkie napływające do niego informacje), tylko wyszczekana. Nie toleruje obraz kierowanych do mnie czy jej znajomych, nie należy też do fanów ,,nadstawiania drugiego policzka" - prędzej sama kogoś walnie niż pozwoli mieszać się z błotem. Gdy się do kogoś zrazi, długo nie poda mu ręki na zgodę, albo zrobię to po to, by zgnieść mu palce. Czy ja się wtrącałam do twojego opisu? Kontynuuj. Dziękuję. Jak widać na załączonym przykładzie, wzorem cierpliwości również nie jest. Ową świętą cechę wykazuje jedynie w przypadkach zakładów i każdego typu gier. A w tym jest dobra - wyzywanie jej na pojedynek wiąże się ze starciem z naprawdę ciężkim i upartym przeciwnikiem. Jest mistrzynią planszówek i gier wideo, tylko z kartami idzie jej nieco gorzej (ale jeszcze nad tym pracuję!). Sama Hyde opisuje siebie jako ,,wesołego nerda" i jest z tego dumna. Czasem tylko narzeka, że nie wszyscy rozumieją jej nawiązań do popkultury, ale długo się tym nie przejmuje. Po prostu się nie zdziw, jeśli zamiast ,,Dzień dobry" powie ,,Valar Morghulis". Podobnych odzywek ma sporo w zanadrzu.
Song theme: Genius - Written By Wolves
Zarys przeszłości: Nie lubię tej historii. Ani ja. I niewiele z tego pamiętam. Ja też... Dobra, wezmę to na siebie. Przepraszam za braki w szczegółach, ale nasza przeszłość tak naprawdę zaczęła się dopiero pięć lat temu. To co było wcześniej jest zaledwie plamą... Okay, do rzeczy. A więc była sobie pewna dziewczynka, Belgijka z pochodzenia, ale wychowana w Szwajcarii, niemal na francuskiej granicy. Nazywała się Veronique Lafresque. Nie radziła sobie najlepiej w szkole, ciężko też szło jej nawiązywanie kontaktu z rówieśnikami. Wszystko przez pewien drobny szczegół: chorowała na schizofrenię.
  Gdziekolwiek by nie poszła, słyszała w głowie dwie inne osoby. Początkowo rodzice bagatelizowali to wszystko, uważając historie córki o dwóch koleżankach za wymysły. Ale choroba zrobiła się poważniejsza. Gdy Veronique miała kończyć podstawówkę, psycholog zauważył, że zmienia się jej zachowanie. Dziewczynka często wydawała się nieobecna, nie reagowała na swoje imię, nie poznawała rodziców. Takie ,,ataki" przechodziły dosyć szybko, ale były na tyle niepokojące, że państwo Lafresque zaczęli szukać pomocy.
  Znalezienie jej nie było proste. Leczenie chorób psychicznych po dzień dzisiejszy nie należy do łatwych zadań. W końcu, gdy Veronique była właściwie dorosła, a choroba dotarła do stadium utrudniającego jej dalszą naukę, do Lafresque'ów napisała jakaś fundacja. Jakiś naukowiec prowadził badania nad schizofrenią i podobno opracował metodę pozwalającą... wyleczyć umysł. Nawet teraz brzmi to absurdalnie. Jak można wyleczyć... przeświadczenie o istnieniu ludzi wyimaginowanych? Ale my nie byłyśmy wyimaginowane! Nigdy! Na tym polegał cały problem. To nie była zwykła schizofrenia.
  Veronique nigdy nie wróciła do domu. Po prostu wyparowała. W jej miejscu zostały dwie zupełnie obce dziewczyny, mieszkające w jej ciele.
  Psychicznie i ja, i Jacqui byłyśmy dorosłe. Nie pamiętałyśmy wiele i, co gorsza, nie czułyśmy się w żaden sposób przywiązane do rodziców Veronique. Tak więc mieszkałyśmy prawie pięć lat pod dachem ludzi nie wiedzących, co właściwie o nas myśleć. Oczywiście historia ,,Jekyll i Hyde Lafresque" przyciągnęła uwagę społeczności naukowej, zarówno psychologów jak i mutalogów, szukających odpowiedzi na jedno pytanie: ,,Jak do tego doszło?".
  Dalej za ciekawie nie jest. Udało nam się skończyć naukę, głównie dzięki nauczaniu indywidualnemu i wyprowadziłyśmy się (przynajmniej ci biedni ludzie mieli sporo kasy z tej naszej sławy). Znalazłyśmy w miarę dobrą uczelnię, gdzie za celujące wyniki w nauce Jekyll - Nie przypisuj wszystkiego mi - dostała propozycję praktyk w Megalopolis. Ale bardziej zwróciła naszą uwagę zaszyfrowana w tym wiadomość od członka Szczurów. Tak oto Jekyll i Hyde zostały kryminalistkami.
Oficjalnie: Dorabiamy jako tłumaczki od niemieckiego i francuskiego. Naszym głównym celem jest jednak dalsza nauka, a konkretnie praktyki do zawodu nauczyciela języków. Kilka razy na tydzień przychodzimy do szkoły dla geniuszy w Edenie i słuchamy wykładów. Czasem Jekyll sama musi urządzać lekcję jako część praktyk zawodowych.
Rola w gangu: Szczury jak widać nie gardzą pomocą w kwestii informatyki. Ani ja, ani Hyde nie jesteśmy może geniuszami w tej dziedzinie...ale za to potrafimy odnajdywać użyteczne informacje, zwłaszcza takie mogące skłonić kogoś do współpracy lub porządnie pogrążyć w bagnie. Z czego Violet działa na zasadzie przekopywania masy plików i cudzej aktywności w internecie, a Jacqui woli bawić się w staromodne szpiegostwo.
Umiejętności: W pierwszej kolejności wypadałoby nadmienić fakt, że jesteśmy dwoma osobami w jednym ciele, przy czym tylko jedna naraz może je kontrolować. Jak wspomniałam, to efekt uboczny tej eksperymentalnej terapii. Jakimś cudem doprowadził przy okazji do ciekawego zjawiska. Mogę w każdej chwili pozwolić Hyde przejąć kontrolę nad ciałem i vice versa. Cały cyrk polega na tym, że przy okazji ciało zmienia kolor oczu i włosów. Może to brzmieć jak z kiepskiego anime, ale podobno patrząc na to z boku wszystko wygląda zaje- Jacqui, język! Wchodząc w szczegóły, transformacja nie jest gwałtowna - trwa może jakąś pełną minutę. Włosy i tęczówki stopniowo zmieniają odcień, aż władzę przejmuje inna osobowość. Ale ta druga nigdy całkowicie nie znika: pozostaje w świadomości pierwszej jako głos. Widzi i czuje to samo, tak więc czujemy to samo zmęczenie, ten sam głód, usypiamy w tym samym czasie et cetera. Dobrze, że mamy mocną głowę. Tego szczegółu nie musiałaś dodawać. A czemu nie? To też jakiś talent! I tak rzadko pijesz. A ja jeszcze rzadziej. Plus cudzej obecności w twojej głowie (oczywiście jeśli nie jesteś wariatem) jest taki, że zawsze ktoś ci pomaga, podpowiadając co dalej robić. Co ciekawe, jeśli akurat pracuję, Viola może zacząć zastanawiać się nad jedną rzeczą, a ja przez ten czas nad drugą. Szkoda, że nie dogadywałyśmy za czasów liceum. I tak bym ci nie podpowiadała. To nieuczciwe. To były też TWOJE oceny. Nieważne. Przejdźmy do tych bardziej normalnych zdolności. A więc, Violet jest geniuszem. Co? Nie! W moim mniemaniu owszem, jesteś. Potrafi znaleźć informacje na każdy temat, wliczając w to obywateli Megalopolis, a nawet i dalej. Wystarczy dać jej urządzenie z dostępem do sieci i trochę czasu. To jeśli już dotarłyśmy do talentów, Jacqui ćwiczyła samoobronę. Do silnych nie należymy, ale dzięki temu Hyde potrafi nas w jakikolwiek sposób obronić. Chociaż nie wygląda, jest także mistrzynią w dekryptowaniu. Łamię szyfry jak wykałaczki. Uważaj, bo ci się ego rozdyma. No i znamy płynnie francuski, niemiecki i włoski. Tego już się chyba wszyscy domyślili.
Przyjaciele: Szczerze, to raczej nietrudno tu trafić. Viola potrafi dogadać się z każdym. Ty też. Ale mnie ludzie szybciej denerwują.
Wrogowie: A gdzie by tam. My i wrogowie? I to jeszcze wśród swoich?
Autor: Nyan Cat. Ej, tak beze mnie?